Kategoria: Nieskategaryzowany

Wpisy, które nie pasują do żadnej innej kategorii.

  • Szlak “Skalny” gminy Szerzyny

    Szlak “Skalny” gminy Szerzyny

    Zanim opiszę co oferuje szlak “Skalny”, na początek małe wytłumaczenie. Czasami podczas moich wycieczek, a czasami siedząc przed komputerem, udaje mi się trafić na jakieś ślady szlaku, którego wcześniej nie znałem. Lubię szlaki, bo zazwyczaj prowadzą przez ciekawe, albo “widokowe” miejsca. Staram się później odtworzyć przebieg takiego szlaku. Czasem ma to miejsce w terenie — po prostu szukając jego znaczników, czasem przed komputerem, przeszukując wszelkie znane mi zakamarki internetu. Czasem jest to łatwiejsze, czasem tak, jak w tym przypadku trudniejsze.

    Pomyślałem, że w kilku wpisach pokażę, jak wygląda ten proces, czy gdzie szukałem wskazówek. Na temat tego szlaku pojawi się kilka wpisów, na tę chwilę plan jest na co najmniej trzy, choć może się to jeszcze zmienić. Ten konkretny szlak nawet do końca nie powstał, a jedynym śladem jest lista miejsc, przez które prowadzi. Szykuje się ciekawa seria.

    Szlak “Skalny”.

    Na ślad dotyczący tego szlaku trafiłem dość przypadkowo. Rok, czy dwa temu przeglądałem strony lokalnych gmin, bo tam często znajduje się zakładka dla turystów, w której gminy prezentują szlaki w całości, czy częściowo przebiegające przez ich teren. Na stronie gminy Szerzyny znalazłem informacje o planach utworzenia szlaku, którego nazwa to “Szlak Skalny”. Na szczęście dla mnie strona zawiera listę obiektów na szlaku. Na moje nieszczęście data publikacji to rok 2019, a więc od siedmiu lat w tym temacie się nic nie zmieniło.

    Tak szybko jak trafiłem na te informacje, tak szybko chciałem je sprawdzić w terenie. Niestety w tamtym okresie rozpocząłem pracę w nowej firmie i całkowicie nowej dla mnie branży, więc chcąc nie chcąc swoje wycieczki rowerowe musiałem mocno ograniczyć. Później przyszła jesień, zima a temat trafił do cyfrowego archiwum na wieczne “później”. O temacie przypomniałem sobie na początku tego roku, przy okazji planów uruchomienia tej strony.

    Przed wyruszeniem w drogę…

    Ja drużyny zbierał nie będę. Zamiast tego usiądę przed komputerem i spróbuję znaleźć tak wiele informacji jak tylko się da. Część z tych miejsc jest mi już znana z wcześniejszych moich wycieczek, ale większości niestety nie znam. Wyszukiwanie tego co nieznane to dla mnie nie pierwszyzna, więc nie powinno być aż tak źle. Tym bardziej że mam już kilka sprawdzonych źródeł, w których szukać takich informacji.

    Szlak składa się z 17 miejsc, więc pomyślałem, że w kolejnych akapitach postaram się coś o każdym miejscu napisać (jeśli coś będę wiedział), a na końcu umieszczę mapę tych miejsc, które udało mi się zlokalizować bez wychodzenia z domu.

    Lista miejsc na szlaku

    Na wstępie pozwolę sobie wrzucić tutaj listę miejsc, w kolejnych rozdziałach postaram się coś o każdym miejscu napisać.

    1- Tartak i młyn wodny wraz ze stawiskiem (dobrze zachowany wał transmisyjny jedynie  turbina wodna zastąpiona jest silnikiem elektrycznym)

    2- Dwa obok siebie nieczynne kamieniołomy (większy o wysokości 25 m i o bardzo dużej miąższości ławicy piaskowca ciężkowickiego)

    3- Skała „Borówka” lokalnie nazwana „Skałą” na szczycie wzgórza (360 m n.p.m.) złożona z trzech okazałych baszt  do 20 m wysokości, przystosowanych do wspinaczki skałkowej;

    4- Pomnikowa dzika grusza (niedoceniane drzewo krajobrazowe jak i pod względem długowieczności)

    5- Naturalne źródełko

    6- Nieczynny kamieniołom

    7- Skała „Staw” (niewielkich rozmiarów naturalne bezodpływowe zagłębienie skalne z wodą opadową  i malowniczą zwietrzeliną poniżej )

    8- Gospodarstwo agroturystyczne i ośrodek jazdy konnej „Paryja” z licznie zgromadzonymi zabytkowymi przedmiotami gospodarstwa domowego.

    9- Niewielkich rozmiarów wolnostojący wiatrak- młyn.

    10-Stanowisko chronionej paproci (Blechnum spirant-podrzeń żebrowiec) oraz przejściowego zbiorowiska leśnego (Vaccinio-myrtilli Pinetum/Abietetum Polonicom )

    11-Skała „Ambona” (strome zbocze 350 m n.p.m. w zakolu potoka „Czerniawy” z wychodniami piaskowca istebniańskiego; u podstawy jednej z nich pokaźna nisza)

    12-Skała „Gardziel” (Ciekawa forma skalna z otwartym zagłębieniem)

    13-Grobla dawnego tartaku wodnego wraz z młynówką (obecnie korona drogi); w kierunku zachodnim „Dolina Czerniawy” z licznymi torfowiskami i młakami storczykowo-wełniankowymi.

    14-Drewniana leśniczówka z 1977r. z oryginalnymi drzwiami i tabliczkami Towarzystwa Ubezpieczeń” Wisła”

    15-Kamieniołom „Kozakowa Skała” o regularnych ok.1 m  szerokości ławicach.

    16-Kamieniołom „Śmiglowa Skała” w znacznym stadium sukcesji.

    17-Pomnik zwycięskiej potyczki żołnierzy  AK z Niemcami  18 sierpnia 1944r.

    Źródło: https://szerzyny.pl/szlaki-turystyczyne/

    Miejsca, które już znałem.

    Szlak “Skalny” zapowiada się obiecująco, więc do dzieła. Pierwsze co zauważyłem, to że kiedy zaznaczyłem znane mi miejsca na mapie, to że prawdopodobnie miejsca te są opisane z zachodu na wschód. Kiedy znalazłem kilka kolejnych miejsc miałem już pewność co do tego. Ta informacja sporo mi pomoże, bo pozwoli w jakimś stopniu zawęzić obszar, który będę musiał przeszukać. Na końcu wpisu wrzucę też mapkę z podsumowaniem tego co udało mi się odnaleźć.

    3. Skała borówka

    Jest to wychodnia piaskowca Ciężkowickiego, która znajduje się w Żurowej. Bardzo ciekawe miejsce, które odkryłem przy okazji przechodzenia szlaku niebieskiego z Ryglic do Żurowej. O nim też pojawi się kiedyś wpis. Skały nie widać niestety z drogi, bo jej okolicę porasta dość gęsty las, a jeśli dobrze pamiętam kierunek, w którym trzeba iść, sugerują tylko niebieskie znaczniki szlaku. A szkoda, bo to naprawdę urokliwe miejsce i warto by jakoś zaznaczyć, że tam się znajduje.

    Kompleks skalny jest naprawdę spory, składa się z dwóch głównych skał. W zachodniej można zobaczyć niewielką kapliczkę wykutą w skale, natomiast we wschodniej można zobaczyć masę uchwytów wspinaczkowych. Podczas jednych odwiedzin udało mi się nawet trafić na parę, która się tam wspinała.

    15. Kamieniołom Kozakowa Skała

    Znajduje się obok drogi Joniny — Swoszowa. Miejsce znane mi od wielu lat, prawdopodobnie jeszcze z czasów szkolnych, kiedy miałem masę czasu na jeżdżenie po okolicznych górkach. Elementem charakterystycznym są wspomniane szerokie ławice, które faktycznie od razu zapadły mi w pamięć, a są widoczne nawet dzisiaj, lata po tym, jak kamieniołom był czynny.

    17. Pomnik AK

    To miejsce również znane mi od lat, znajduje się dość blisko kamieniołomu, w najwyższym punkcie przy drodze. Miejsce ciekawe z historycznego punktu widzenia, gdyż miał tu miejsce udany atak na kolumnę niemieckich ciężarówek w czasie II wojny światowej.

    Poszukiwania, poziom 1 – mapy Google

    Poszukiwania zaczynam od najbardziej oczywistej opcji. Mapy Google to prawdziwa skarbnica wiedzy i nieocenione narzędzie w takich przypadkach jak mój. Dzięki temu, że każdy może w miarę prosto dodać tutaj informacje, to istnieje spora szansa, że właśnie to zrobi.

    1. Tartak i młyn wodny

    Określenie “wraz ze stawiskiem” dość dobrze pozwala określić, o które miejsce chodzi. Znajduje się przy drodze z Ołpin do Ryglic. Ciężko powiedzieć, czy można dzisiaj powiedzieć, że to dokładnie to samo miejsce. Obecnie przecież tartak został mocno zmodernizowany i przebudowany. Możliwe, że nie jeden raz. Możliwe jest również, że obecny tartak nie ma nic wspólnego z tym, którego szukałem, a ten znajdował się zaraz obok tego młyna. Możliwe, że nigdy się tego nie dowiem. Wspomnianego wału transmisyjnego prawdopodobnie też już do dzisiaj nie ma.

    Dodatkowo zupełnym przypadkiem na blogu lokalnego przewodnika trafiłem na informację o tym, że zabytkowy młyn zawalił się w 2019 roku. Obecnie pewnie nie ma już nawet tego zawaliska, więc można posiłkować się wyłącznie mapami satelitarnymi.

    2. Nieczynne kamieniołomy

    Na mapie miejsce to opisane jest jako “skała Kamieniołom”. Znajduje się na granicy Żurowej i Ołpin. Co ciekawe nigdzie nie znalazłem informacji o drugim kamieniołomie. Jedynie na Geoportalu, po dodaniu warstwy cieniowanie widać, że kamieniołomy mogły być faktycznie dwa. Większy, ten zaznaczony, a także mniejszy, znajdujący się nieco na północ. Istnieje spora szansa, że nie działały razem w jednym czasie, albo dlatego, że znajdują się tak blisko siebie, zostały potraktowane jako jedno miejsce.

    8. Gospodarstwo agroturystyczne Paryja

    Kolejne miejsce, które łatwo odnaleźć. Poza tym, że miejsce jest z oczywistych względów zaznaczone na mapach, to widziałem, na Street View drogowskazy kierujące odwiedzających właśnie w stronę gospodarstwa. Poza tymi oczywistościami w sieci można znaleźć sporo stron, które piszą o “Paryji” jak i samo gospodarstwo ma swoją stronę www.

    11. 12. Skały Gardziel i Ambona

    Na tę chwilę jedyne co mogę na ich temat napisać, to tyle że obie są zaznaczone na mapach google i prawdopodobnie tak jak skała Borówka są to wychodnie piaskowca Ciężkowickiego.

    Pozostałe źródła

    7. Skała Staw

    Tutaj z pomocą przyszedł mi portal “Jaskinie Polski”. Odkryłem go jakiś czas temu i od czasu do czasu lubiłem go przeglądać, przeszukując szeroko pojęte “moje okolice”. Na szczęście dla mnie owy Staw został zakwalifikowany jako schron, czyli rodzaj formacji skalnej, który w całości jest oświetlony przez światło dzienne. Dzięki temu obiekt został zaznaczony na mapie.

    10. Stanowisko paproci chronionej

    Ten podpunkt wciskam tutaj trochę na siłę, bo nie jestem w 100% pewny, o które miejsce chodzi. Mam natomiast mocne poszlaki co do tego. Na stronie gospodarstwa agroturystycznego Paryja znajduje się pewien opis, który sugeruje, że stanowisko to znajduje się na granicy Żurowej i Swoszowej, pomiędzy przysiółkami Zapole, a Nowy Świat i Niwy.

    Drugim tropem jest też mapka, którą znalazłem na stronie Pogórzańskiego Stowarzyszenia Rozwoju. Widać na niej podpis “Młaki storczykowe”. Młak to w dużym uproszczeniu taka podmokła łąka, ale skoro jest zaznaczona na mapie, tym bardziej właśnie pomiędzy wyżej wymienionymi przysiółkami, myślę, że warto to miejsce sprawdzić.

    Czego na chwilę obecną nie zlokalizowałem?

    Numery 4, 5, 6 na dzisiaj stanowią dla mnie tajemnicę. Wspomniana grusza nie jest niestety wpisana na listę pomników przyrody, co ułatwiłoby jej odnalezienie. Określenie naturalne źródełko też nic nie pomaga, a kolejny kamieniołom powinien być położony nieco dalej na wschód, od tych, o których już wiem. Pewne pomysły gdzie powinienem szukać już mam, ale potwierdzę je dopiero “w terenie”.

    Niewielki wiatrak-młyn. Tutaj niestety nawet nie za bardzo mam jakiś pomysł. Istnieje spora szansa, że obiekt ten, lub nawet jakiekolwiek ślady po nim, nawet nie dotrwały do obecnych czasów.

    Grobla dawnego tartaku to również dość trudna lokalizacja. Już sam opis sugeruje, że skoro biegnie tam dzisiaj droga, to do dziś nie został po niej żaden ślad.

    Leśniczówki na chwilę obecną też nie znalazłem, ale kojarzę co najmniej kilka drewnianych budynków w tamtej okolicy. Możliwe, że będąc na miejscu uda mi się zobaczyć gdzieś tabliczki towarzystwa ubezpieczeń Wisła.

    Mapa

    Poniżej załączam mapkę z miejscami, które w tej chwili udało mi się zlokalizować. Na niebiesko zaznaczyłem miejsca, które już odwiedziłem wcześniej. Na czerwono są zaznaczone te, które udało mi się zlokalizować.

    Co dalej?

    Kolejnym krokiem będzie oczywiście odwiedzenie tego obszaru. Niestety na jednym wyjeździe prawdopodobnie się nie skończy, bo potencjalnych miejsc do poszukiwań jest kilka. Poza tym mam też inne plany na wyjścia i wyjazdy, a także pracę, więc kolejny post z tej serii pojawi się prawdopodobnie najwcześniej za kilka miesięcy.

  • Start sezonu 2026

    Start sezonu 2026

    Na start taki mój mały pomysł na pierwszy, nieco poważniejszy wpis, zanim się pojawią te, na których chcę się na prawdę skupić. Początkowo ten wydawał się łatwy, szyki i przyjemny to już na samym starcie sprawił mi nieco małych problemów.

    Problem?

    Wyżej wspomniany problem, nie miał może wielkiej wagi, jednak chwilę się zastanawiałem które wydarzenie opisać jako to pierwsze w tym roku. Z racji, że blog będzie w większości rowerowy, powinienem opisać pierwszą jazdę, czy może pierwszy wypad w ogóle w tym roku. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby obydwa te wydarzenia opisać, bo podczas pierwszej mojej jazdy pogoda mi wybitnie nie dopisała, a pierwszy wypad w Pieniny był obłędny.

    Pierwszy wypad w Pieniny

    Wstęp

    O ile lubię jeździć w góry, nawet w te niewysokie, o tyle z racji tego jak pracuję, to niestety dość rzadko mam okazję faktycznie gdzieś jechać. Jeśli wziąć pod uwagę, żeby udało wstrzelić się w dobrą pogodę, to faktycznie wychodzi dosłownie kilka wyjazdów w roku. Dodatkowo zima to była dla mnie pora na przerwę.

    W tym roku postanowiłem zaryzykować i spróbować po raz pierwszy zaliczyć zimowy wyjazd. Dość szybko wybór padł na moje ulubione Pieniny, a z dwóch chyba najbardziej oczywistych i oklepanych możliwości wybrałem Wysoką. 18 stycznia z samego rana wybrałem się do Jaworek. Samochód zostawiam nieco dalej od wejścia na szlak, bo parking przy wejściu ma moim zdaniem o wiele za wysoką cenę. Za darmo to uczciwa cena, a przejście dodatkowego kilometra to dla mnie nie jest problem.

    Wysoka

    Tego dnia rano pogoda oscylowała w okolicach -13 stopni i o ile nie jest to jeszcze jakieś wybitne zimo, o tyle podczas wędrówki przez wąwóz Homole dała mi się we znaki. Prawdopodobnie pobliski potok jeszcze musiał ją obniżyć. Dopiero po wyjściu z lasu w okolicach pola namiotowego, kiedy wyszedłem na nieco bardziej otwarty teren, zrobiło się cieplej, a momentami wychodziło nawet już słońce.

    Ciekawostką dla mnie okazało się już to pierwsze podejście na Wysoką, to zaraz po wejściu do rezerwatu Wysokie Skałki. Okazało się ono o wiele łatwiejsze zimą, niż latem, kiedy to prawie zawsze jest tam dość sporo błota, które nie ma kiedy wyschnąć. Teraz wszystko było zamarznięte, więc szło się całkiem przyjemnie, oczywiście przymykając nieco oko na stromiznę w tym miejscu.

    Od odejścia na Wysoką między drzewami widać już coraz lepiej Tatry. Z pogodą chyba lepiej trafić nie mogłem, bo pomijając poranne mrozy, to widoki miałem przednie. Ze szczytu widok był praktycznie w każdą stronę. Oprócz oczywistych Tatr, czy Trzech Koron pięknie było widać również dość odległą Babią Górę, a w stronę Słowacji widać było, choć nieco za mgłą zamek w nieodległej Lubovli.

    Zejście

    Nie chciałem wracać tą samą trasą, więc wybrałem opcję przejścia obok schroniska pod Durbaszką. Zaraz po zejściu z Wysokiej, które przypomnę, jest dość strome, czekała na mnie nie mniej ciekawa trasa. Również dość stroma, ale bez schodów i kamieni. Przez chwilę trzeba uważać, ale warto, bo po wyjściu z lasu czeka na mnie widok niewiele gorszy, niż ten z samej góry. Kiedy tylko po prawej widzę schronisko, udaję się tam i kieruję się w dół. Wizyta w schronisku mnie nie interesuje.

    Z perspektywy czasu żałuję trochę, że nie poszedłem jeszcze na Wysoki Wierch, ale na pewno jeszcze nie raz będę miał okazję to zrobić. Kiedy to piszę, to już nie pamiętam, ale może perspektywa spadającej temperatury i tego, że nie znałem dokładnej drogi powrotu do samochodu sprawiły, że porzuciłem ten pomysł.

    Pierwsza jazda rowerowa.

    O ile powyższy wypad oceniam jako udany, o tyle pierwsza jazda w tym roku, w mojej opinii wyszła mi dość średnio. Po równo dwóch miesiącach od ostatniej jazdy w 2025 roku, czyli 14 stycznia uznałem, że pogoda była na tyle dobra (+4 stopnie), żeby faktycznie ten sezon rozpocząć. Generalnie nie miałem za bardzo pomysłu na to, gdzie jechać, ale ostatecznie padło na Podkarpacie.

    Pilzno i Lipiny

    Dokładnej trasy oczywiście nie miałem, ale najczęściej takie wyjazdy rozpoczynam jazdą w kierunku Pilzna. Miałem ochotę zahaczyć o Słotową, ale zostawiam sobie to na inny wpis, który będzie o konkretnym szlaku rowerowym. Do miasta docieram ulicą Kościuszki, a po wizycie w lokalnej Żabce wymyśliłem, że kolejnym punktem na mojej trasie będą Lipiny. Z ciekawostek są tam bardzo ciekawie pomalowane przystanki, które polecam zobaczyć.

    Odwiedziny w celach “odkrywkowych”

    Po przejeździe przez Lipiny dalej czułem pewien niedosyt, więc stwierdziłem, że skoro już tutaj dojechałem, to mogę podjechać do Grabin, gdzie chciałem sprawdzić, czy znajdę jakieś ślady pewnego szlaku w okolicach stacji kolejowej w tej miejscowości. Owy szlak, który kiedyś tutaj opiszę, prawdopodobnie miał nieco inny przebieg, przed modernizacją linii kolejowej, ale niestety nie znalazłem na to żadnych dowodów.

    Z Grabin postanowiłem pojechać do Czarnej, gdzie również miałem do sprawdzenia w terenie pewnych poszlak. Istnieje pewne prawdopodobieństwo, że znajduje się tam niebieski szlak rowerowy, który nie jest nigdzie opisany. Tutaj już poszło mi lepiej, bo udało się potwierdzić to, co już wcześniej wyśledziłem na Street View. Dwa znaczniki szlaku na ulicy Słowackiego. Kiedyś nadejdzie czas na poszukiwanie reszty, ale w tamtym momencie uznałem, że już mogę wracać, bo zaczęło się robić zimno.

    Powrót

    Sam powrót nie był może jakiś wybitnie ciekawy, ale uznałem, że wrzucę tutaj jeszcze dwie ciekawostki z tej jazdy.
    Jedna z nich znajduje się w Łękach Górnych. Podczas przejazdu przez most zauważyłem, że woda wydrążyła sobie dodatkowy kanał, którym płynęła, kiedy jej poziom był wysoki po roztopach. Niestety nie mogę znaleźć zdjęcia z tego roku, więc wrzucam zdjęcia z końca tamtego roku, kiedy poziom rzeki był podniesiony przez zator z liści i gałęzi.

    Drugą ciekawostką, mniej niezwykłą była bobrza tama, którą można jeszcze zobaczyć przy drodze w kierunku Zwiernika.

  • Witaj, świecie!

    Witaj, świecie!

    Długo zastanawiałem się jak powinienem zacząć, jakim wpisem rozpocząć bloga rowerowo-podróżniczego. Z jednej strony wydaje się to nie mieć wielkiego znaczenia, bo zanim blog stanie się znany, to już nikt nie będzie tutaj prawdopodobnie zaglądał, ale z drugiej strony nie wypada nie napisać nic, albo wyłącznie się przywitać. To, co tutaj widać to pewnie setna wersja tego wpisu, bo ilekroć próbowałem coś napisać, to po czasie moja wizja się trochę zmieniała.

    We wstępie wypada określić, o czym będę tutaj pisał.
    Najczęściej będą się pojawiać krótkie wpisy z moich weekendowych rowerowych wyjazdów, a od czasu do czasu pojawią się również relacje z tych pieszych wycieczek. Nieco rzadziej pojawiać się jednak będą wpisy, z myślą, o których powstał ten blog. Od samego początku po głowie chodziło mi stworzenie strony, na której opisywałbym zarówno piesze, jak i rowerowe znakowane szlaki z mojej okolicy, czyli głównie powiatu tarnowskiego i dębickiego, ale nie chcąc się ograniczać, więc dopowiem, że blog będzie się skupiał na szeroko pojętej Polsce południowej.

    Plany stworzenia takiego bloga w mojej głowie pojawiały się już w zasadzie od kilku lat. Mogę nawet powiedzieć, że dwa podejścia do tematu już miałem, jednak te nie wytrzymały próby czasu. Pierwszy blog wisiał ledwo rok, a drugiego podejścia mógłbym pewnie nawet nie liczyć. Z perspektywy czasu już widzę, że moje podstawowe założenia były błędne, przez co po pół roku dosłownie nie miałem o czym pisać, bo początkowo chciałem pisać wyłącznie o szlakach pieszych. Nawet poszerzenie tematyki o szlaki rowerowe zwiększa ilość tematów, o których można pisać tylko w niewielkim stopniu, więc teraz nie chcę sobie narzucać większych ograniczeń, więc mam nadzieję, że uda mi się pisać przynajmniej raz na dwa tygodnie.
    Docelowo chcę opisać wszystkie znakowane szlaki w mojej okolicy, ale na celowniku mam również te, które nie były znakowane w terenie. Przez ostatnie lata udało mi się przejść czy przejechać kilka naprawdę ciekawych szlaków, więc przynajmniej na początku tematów mi nie powinno brakować.
    Dodatkowo mogę dodać, że w planach mam również opisanie innych ciekawostek, takich jak ciekawe miejsca, które nie znajdują się bezpośrednio przy żadnym szlaku, a które w mojej opinii warto opisać. Mogę zdradzić też, że raz na jakiś czas pojawiać będą się wpisy zakrawające na “szlakowy urbex” traktujące o szlakach, które do dziś już właściwie nie istnieją, a informacje o nich są szczątkowe.

    Wypadałoby się też krótko wytłumaczyć z nazwy strony. Pierwotnie chciałem użyć nazwy mojego starego bloga — Sam na szlaku. Nazwa może i dobra, ale bardzo chciałem, żeby w nazwie był mój pseudonim. Z drugiej strony zacząłem się zastanawiać, czy fakt, że strona o takiej nazwie już kiedyś istniała, może mieć wpływ na widoczność w wynikach wyszukiwania. A wiem, że jakiś może mieć, również negatywny, czego wolałbym uniknąć. Postanowiłem poszukać czegoś nowego i zacząć z “czystą kartą.
    A czemu “WuTF”? W tygodniu poprzedzającym start bloga siedziałem na nocnej zmianie i szukałem jakiejś ciekawej i dostępnej nazwy. Jak wspominałem wcześniej, chciałem coś, co będzie zawierało mój pseudonim. Scrollując listę domen w oczy rzuciła się domena Francuskich Terytoriów Południowych i Antarktycznych. Niestety wu.tf było zajęte, ale zostało mi to w głowie na tyle, że postawiłem właśnie na nią.